[L] Trochę o wierszach
Dzisiaj sobie pomówię trochę w tym poście o dwóch wierszach.
Pierwszym wierszem jest 'Podróż do Krakowa' Zbigniewa Herberta
Zbigniew Herbert
Podróż do Krakowa
Jak tylko pociąg ruszył
zaczął wysoki brunet
i tak mówi do chłopca
z książką na kolanach
kolega lubi czytać
A lubię odpowie tamten
czas szybciej leci
w domu zawsze robota
tu w oczy nikogo nie kole
No pewnie macie racje
a co czytacie teraz
Chłopów - odpowie tamten -
bardzo życiowa książka
tylko trochę za długa
i w sam raz na zimę
Wesele także czytałem
to jest właściwie sztuka
bardzo trudno zrozumieć
za dużo osób
Potop to co innego
czytasz i jakbyś widział
dobra - powiada - rzecz
prawie tak dobra jak kino
Hamlet - obcego autora
też bardzo zajmujący
tylko ten książę duński
trochę za wielki mazgaj
tunel
ciemno w pociągu
rozmowa się nagle urwała
umilkł prawdziwy komentarz
na białych marginesach
ślad palców i ziemi
znaczony twardym paznokciem
zachwyt i potępienie
1957
Najpierw opowiem o swoim pierwszym wrażeniu. Gdy się czyta po raz pierwszy ten wiersz da się dostrzec tu dwójkę ludzi, wysokiego bruneta i chłopca, którzy nawiązują rozmowę. Nie ma tu stricte wyciętych dialogów, np. -No, pewnie macie rację, a co czytacie teraz?, tylko są bez znaków interpunkcyjnych. Chłopiec siedzi i czyta, wysoki go zaczepia i właściwie potem nic nie mówi. Chłopiec, zdaje się nam, ludziom współczesnym, mówi o lekturach szkolnych, które lubi. Potem nagle rozmowa się urywa i na kartkach papieru zostają tylko odciski brudnych palców, a potem zachwyt i potępienie. Potępienie? Czego potępienie? Tego chłopca i tego wysokiego bruneta?
Autor pokazuje jak w jego czasach rozmawiali między sobą ludzie, identyfikuje się z nimi. Dziś współcześnie powiedzielibyśmy "Co czytasz?" ale zacznijmy od tego, że rzadko w autobusie chociażby spotkamy czytającego, choć zdarzyło mi się kilka razy. Widziałam raz jak jedna dziewczyna czyta autobiografię/biografię kogoś znanego, innym razem jak kilka osób wczytuje się w gazety.
Bohater sięga tu po książki, żeby czas szybciej leciał. Lecz dobrze, że w ogóle sięga. Sama się jednak łapię na tym że i obecnie wiele z nas coś takiego robi, jeśli czyta. Choć tu widać, że chłopak czyta i poza podróżą i wiele tytułów jest mu znane. Pytanie tylko, czy nie powierzchownie.
No dobrze, przejdźmy więc do kolejnego wiersza, również o czytaniu, tyle, że bardziej współczesnego.
Wisława Szymborska
Nieczytanie
Do dzieła Prousta
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.
Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.
Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Tam chyba mój eks.
Tu wszyscy na golasa,
więc gdzieś pewnie na plaży.
Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Szedł kiedyś serial pt. Lalka,
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.
Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
Podobno pisał w łóżku całymi latami.
Kartka za kartką,
z ograniczoną prędkością.
A my na piątym biegu
i - odpukać – zdrowi.
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.
Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.
Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Tam chyba mój eks.
Tu wszyscy na golasa,
więc gdzieś pewnie na plaży.
Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Szedł kiedyś serial pt. Lalka,
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.
Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
Podobno pisał w łóżku całymi latami.
Kartka za kartką,
z ograniczoną prędkością.
A my na piątym biegu
i - odpukać – zdrowi.
Tak w zasadzie te wiersze są proste, zrozumiałe. Ten jest o tym, że wszyscy są w ciągłym biegu, i że nie mamy już wspomnień o tym, co przeżywamy, tylko slajdy. Przywozimy mnóstwo zdjęć, zapchane telefony, i oglądamy ciągle telewizję, nawet nie wiedząc o czym. No i, że czytanie, to w gruncie rzeczy jest trudna sprawa. Bo książki nie da się ot tak przesunąć.
I żyjemy dłużej, niż kiedyś. Lecz co z tego, jeśli większość czasu spędzamy przed czymś co nic do naszego życia nie wnosi?
Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Jakimś (facetem), chyba (mój eks), więc gdzieś pewnie na plaży, z resztą, nawiasem mówiąc, kto to taki?
Ludzie tracą dla nas na wartości?
Jakiś facet, chyba jej eks. Czy jeśli się z kimś wiążemy, to on nie jest dla nas ważny? Po latach przeglądamy zdjęcia... wróć, albumy, ale w telefonie, i nie pamiętamy kto to?
O, tutaj jesteśmy tacy, więc to pewnie tam. Już nawet nie pamiętamy co gdzie i kiedy.
Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Teraz faktycznie to wszystko się wydaje dużo. I nie zawsze wszystko się chce.
Lecz tak naprawdę, zamiast się nad tym wszystkim rozwodzić, to ja bym zasugerowała- mimo wszystko, próbujmy.
Próbujmy zwolnić, zatrzymać się na chwilę, zatrzymać wspomnienia, spróbujmy się w coś wczytać, albo nawet obejrzeć jakiś serial z uwagą.
Ja na przykład przeczytałam prawie wszystkie części "Blasku Corredo" Agnieszki Grzelak, a to faktycznie z tych dłuższych serii, bo ma pięć tomów. I wiecie co? Nie żałuję, wręcz przeciwnie, bardzo się cieszę. I wszystkim którzy się teraz zastanawiają: serio? Naprawdę jestem taki zalatany? - tak, i Ty, i ja, drogi czytelniku. Spróbujmy zwolnić.
Ps.
I tymi słowami mogłabym zakończyć, ale jeszcze dołożę: coś w tym jest. Już nawet ludzie o tym śpiewają!
GrubSon: Nie jestem, GrubSon: Restart, LemOn: Spójrz, Sarius: Zalatani ....
i tak dalej...

Komentarze
Prześlij komentarz